W Europie co 45 sekund dochodzi do zatrzymania krążenia. Każdy z nas, zwłaszcza prowadząc aktywny tryb życia i podróżując w poszukiwaniu właściwego spotu ma szanse stac się świadkiem takiego zdarzenia. Szanse na przeżycie osoby z NZK (nagłe zatrzymanie krażenia) są bezpośrednio zależne od naszego postępowania na miejscu zdarzenia. Po trzech minutach od NZK rozpoczynają się pierwsze nieodwracalne zmiany w mózgu poszkodowanego. Bez prowadzenia CPR a najchętniej z uzyciem AED szanse na odratowanie poszkodowanego spadają co minutę o 10-12%.
CPR/AED to akronim pochodzący z języka angielskiego określający resuscytację krążeniowo-oddechową z użyciem Automatycznego defibrylatora zewnętrznego ( Cardio Pulmonary Resuscitation and Automated External Defibrillation). Najprościej jest to zestaw czynności, które należy wykonać jeśli zobaczymy osobę nieprzytomną lub tracąca przytomność, których celem jest „kupienie czasu” osobie, która doznala NZK. Wykonując uciski klatki piersiowej i wdechy ratownicze jesteśmy w stanie 3-4 krotnie wydłużyć czas w którym dochodzi do śmierci mózgu. Jednoczesnie AED bezpośrednio leczy większość NZK.
Teoretycznie tak. Mamy przecież w ramach gimnazjum i szkoły średniej w odstawie programowej przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa zagadnienia pierwszej pomocy. Jednak patrząc na naszych kursantów rzadko kto jest PRAKTYCZNIE przygotowany do udzielania pierwszej pomocy. Wszystko zależy od prowadzącego ale często młodzież posiada wiedzę ale brak jej faktycznej UMIEJĘTNOŚCI.
W kursie CPR/AED Polskiej Rady Resuscytacji może a nawet powinien udział wziąc każdy. Minimalny racjonalny wiek uczestnika to 10 lat. Kurs jest prosty i bardzo praktyczny. Są tam tylko dwa krótkie wykłady a reszta czasu poświęcona jest na ćwiczenia praktyczne. Całą potrzebną wiedzę zdobędzie uczestnik z krótkiego podręcznika, który zostanie mu dostarczony przed kursem a wiedza zostanie ugruntowana w trakcie wykładów, pokazów i ćwiczeń praktycznych.
Kurs CPR/AED przygotowuje nas do poradzenia sobie w każdej sytuacji gdy ktoś traci przytomność bądź znajdujemy poszkodowanego nieprzytomnego, bez względu na pierwotną przyczynę (zawał mięśnia sercowego, udar, padaczka,…)
Szkolenie będzie obejmowało dodatkowe informacje jak zabezpieczyć i zachować się będąc świadkiem wypadku komunikacyjnego, jak postąpić jeśli ktoś sie zranił, ma zawał, udar, napad padaczkowy a także elementarne zasady zabezpieczenia takich osób jeśli do zdarzenia dojdzie na wodzie.
Analizując dane otrzymane z ankiety przeprowadzonej w społeczeństwie mimo dużej świadomości społecznej o potrzebie udzielania pierwszej pomocy rzadko zdarza się, by ktoś na miejscu zdarzenia podejmował czynności resuscytacyjne. Wielokrotnie słyszymy o „znieczulicy społecznej”, która za to odpowiada. Uważam, że większą rolę odgrywa tu strach, związany z brakiem umiejętności. Brakuje szeroko dostępnych, praktycznych i regularnie powtarzanych szkoleń. Na szkoleniach BHP, kursach na prawo jazdy czy innych z pierwszej pomocy każdy jest znudzony teoretycznymi wykładami i chce je minimalnym wysiłkiem zaliczyć i mieć to z głowy. Brakuje praktyki tak, by każdy uczestnik szkolenia osobiście przećwiczył różne sytuacje, w których może się znaleźć. Niestety, takie praktyczne szkolenia kosztują i nie cieszą się taką popularnością. Jednak tylko wówczas, gdy w grupie ćwiczeniowej jest max. 6 osób na jednego instruktora, jesteśmy w stanie być pewnym, że szkolenie będzie efektywne i pozostawi nie tylko wiedzę, ale również praktyczną umiejętność. Czym innym jest wiedzieć, że należy uciskać klatkę piersiową a zupełnie czym innym wykonać to prawidłowo.
Każdy chciałby czuć się bezpiecznie i wiedzieć, że jak się to jemu przydarzy, to inni będą wiedzieli, jak zareagować. Żeby tak było, każdy z nas musi wziąć odpowiedzialność za samego siebie i zainwestować w swoją edukację, nie licząc, że takie szkolenie będzie dane mu za darmo.
Bardzo zachęcam do wszelkich szkoleń z resuscytacji i pierwszej pomocy a szczególnie akredytowanych przez Europejską Radę Resuscytacji. Takie szkolenia są gwarantem wysokich umiejętności praktycznych zdobytych w sympatycznej atmosferze, opanowując hipotetyczne, bardzo stresujace dla nas sytuacje związane z udzielaniem pomocy osobom trzecim. Tylko od nas zależy czy przeżywalność NZK bedzie krytycznie niska, jak w tym momencie gdzie zewnątrzszpitalne NZK przeżywa 2-5/100 poszkodowanych czy, jeśli będziemy reagowali i aktywnie udzielali pomocy zwiększymy ją potencjalnie nawet do 70%.